Wracam do tej klasyki sprzed lat, bo dostaję pod nią pytania do dziś — a sam siadłem ostatnio na szosę po dwumiesięcznej przerwie i znowu poczułem to charakterystyczne pociąganie po wewnętrznej stronie kolana. Pierwsza myśl: za niskie siodło. Druga: faktycznie za niskie, bo wymieniałem sztycę i nie zaznaczyłem starej wysokości markerem. Tekst z 2013 przerabiam w 2026, bo zasady bike-fitu się nie postarzały — kolano gnie się tak samo, suport stoi w tym samym miejscu, a połowa peletonu sobotniego dalej jeździ z siodłem ustawionym na oko. Cztery metody pomiaru, tabela porównawcza, regulacja przód/tył. Zaczynamy.
Metoda pięty
Najprostsza, najczęściej wałkowana w internecie i najmniej wiarygodna. Opierasz piętę o pedał w martwym dolnym punkcie (korba w linii z rurą podsiodłową) i ustawiasz wysokość siodła tak, żeby noga w pięcie była wyprostowana, a miednica nie spadała na bok. Jak wsiadasz normalnie, ze stopą w okolicach śródstopia, masz teoretycznie lekkie ugięcie w kolanie.
Problem: nikt nie sprawdza długości stopy, kości udowej ani piszczeli. Dwie osoby o tym samym wzroście i rozmiarze buta 43 mogą mieć skrajnie różne proporcje. Efekt — w 7 na 10 przypadków pięta daje siodło o 1–2 cm za nisko. Pamiętam, jak na MTB-XC w Sudetach jechałem cały weekend tak ustawiony i dwa dni później schodziłem po schodach bokiem. Metoda OK na pierwszy strzał w sklepie. Na codzień — szukaj dalej.
Metoda 109% (Hamley–Thomas)
Hamley i Thomas opisali ją w 1967 roku i przez następne 30 lat była standardem w peletonie. Założenie: optymalna wysokość siodła to 109% długości wewnętrznej nogi mierzonej od osi pedału (przy korbie ustawionej w linii z rurą podsiodłową) do szczytu siedziska.
Pomiar: stajesz boso, plecami do ściany, wciskasz między uda cienką książkę dociśniętą do krocza (jak siodło). Ołówkiem zaznaczasz górną krawędź na ścianie. Mierzysz od podłogi do kreski. Powtarzasz 3 razy i uśredniasz — różnice 5–8 mm to norma. Wynik mnożysz przez 1,09 i ustawiasz tę odległość od osi pedału do szczytu siodła wzdłuż rury podsiodłowej.
Konkret: jeśli wewnętrzna długość nogi to 84 cm, siodło na 91,5 cm od osi pedału. Metoda powtarzalna, łatwa do zrobienia w garażu, dobra dla początkujących, którzy chcą mieć punkt wyjścia. Wada: nowsze badania (m.in. Peveler) pokazują, że pod względem mocy i ekonomiki pedałowania 109% wypada gorzej niż goniometryczna metoda Holmes’a.
Metoda LeMonda
Wariacja na temat 109%, popularyzowana przez Grega LeMonda — trzykrotnego zwycięzcę Tour de France z lat 80. i 90. Liczysz tak samo wewnętrzną długość nogi, ale mnożnik wynosi 0,883 (88,3%), a odległość mierzysz od środka suportu (nie od osi pedału) do górnej krawędzi siodła.
Dla 84 cm wynik to 74,2 cm od suportu do szczytu siodła. W praktyce wychodzi tyle samo co 109% od osi pedału — różnica „od pedału” vs „od suportu” to długość korby plus parę milimetrów geometrii. LeMond ma jeden minus: kiepsko sprawdza się u osób z długimi kośćmi udowymi w stosunku do piszczeli. U mnie zadziałała w sezonie szosowym jak zegarek, ale kolega z paczki sobotniej (192 cm, długie uda) narzekał, że po 60 km czuje napięcie w przedniej części uda. Skończyło się obniżeniem o 6 mm.
Metoda Holmes’a — kąt 25–35°
Inna szkoła. Zamiast mierzyć na ścianie, mierzysz kąt w stawie kolanowym w dolnym martwym punkcie pedału. Potrzebny goniometr (kątomierz medyczny — 30–80 zł na Allegro) albo telefon z aplikacją Bike Fast Fit czy zwykły „angle meter” z Google Play.
Holmes zaleca przedział 25–35°. Punkt wyjścia: 25°. Mniejszy kąt (czyli noga bardziej wyprostowana) — dla osób, które miały wcześniej problemy ze ścięgnem rzepki. Większy — gdy w tej pozycji biodra zaczynają się kołysać na boki (poproś kogoś, niech popatrzy od tyłu, gdy kręcisz na trenażerze).
Badania (Peveler 2008, replikacje 2012–2015) wskazują, że ustawienie oparte o 25° daje najlepszą ekonomikę pracy i moc na pedałach z czterech opisywanych metod. Haczyk: jeśli wcześniej jeździłeś z siodłem niżej, pierwsze 2–3 tygodnie czujesz dyskomfort — mięśnie i ścięgna muszą się przyzwyczaić. Jeśli po 3 tygodniach dalej coś ciągnie, zwiększasz kąt o 2–3°.
Tabela: cztery metody w jednym miejscu
| Metoda | Wzór / procedura | Plusy | Minusy | Dla kogo |
|---|---|---|---|---|
| Pięta | Pięta na pedale w dolnym punkcie, noga wyprostowana, miednica pozioma | Zero narzędzi, 2 minuty, robisz sam | Ignoruje proporcje stopy/uda/piszczeli; zaniża wysokość o 1–2 cm | Pierwszy strzał w sklepie, dziecko/nastolatek |
| 109% (Hamley–Thomas) | (wewnętrzna długość nogi) × 1,09 = odległość oś pedału → szczyt siodła | Powtarzalna, oparta o pomiar liniowy, łatwa do replikacji | Gorsza ekonomika niż Holmes; wymaga drugiej osoby do dokładnego pomiaru | Średniozaawansowani szosowcy, początek sezonu |
| LeMond | (wewnętrzna długość nogi) × 0,883 = odległość suport → szczyt siodła | Klasyk, dużo materiałów referencyjnych w sieci | Zawodzi przy długich kościach udowych | Szosowcy o przeciętnych proporcjach 170–185 cm |
| Holmes / goniometr | Kąt w kolanie 25–35° w dolnym martwym punkcie pedału, start od 25° | Najlepsza ekonomika i moc w badaniach; uwzględnia indywidualne proporcje | Potrzebny goniometr/aplikacja; 2–3 tyg. adaptacji; lepiej z drugą osobą | Zaawansowani, MTB-XC/gravel/triatlon, osoby z historią kontuzji kolana |
Regulacja przód/tył siodełka
Wysokość ustawiona, ale to nie koniec. Drugi parametr to pozycja siodła w poziomie. Wsiadasz na rower (najlepiej trenażer albo ktoś trzyma z tyłu), wpinasz pedały i ustawiasz korbę „na godzinie trzeciej” — równolegle do podłoża, przednia stopa wyciągnięta do przodu.
Bierzesz sznurek, na końcu wieszasz coś ciężkiego (klucz, śrubka — żeby ciągnęło prosto w dół) i przykładasz do przedniej części rzepki. Sznurek z pionem powinien przebiegać przez środek osi pedału. Wisi przed osią — siodło za bardzo do przodu, cofnij. Wisi za osią — przesuń do przodu. Zakres regulacji w typowej szynie siodła to 4–6 cm.
Drobiazg, który robi różnicę: nachylenie siodła. Równolegle do podłogi albo lekko (1–2°) opuszczone dziobem w dół. Za mocno w dół — ślizgasz się do przodu i odciążasz ramiona kierownicą, po 80 km czujesz nadgarstki. Nos do góry — zmiażdżysz krocze. Poziomica, dokręcasz, jedziesz.
Którą metodę wybrać?
Krótka rekomendacja na bazie tego, co u mnie i u znajomych z paczki sobotniej działało przez ostatnie kilkanaście lat:
- Masz nowy rower i chcesz wyjechać dziś po południu — pięta, akceptuj że jest +/-, doreguluj za tydzień.
- Wracasz po przerwie, brak dyskomfortu w kolanach — 109% albo LeMond, zrobisz w garażu w 15 minut.
- Trenujesz regularnie, planujesz starty (XCO, maratony, gravel race, triatlon) — Holmes z goniometrem albo aplikacją. Inwestycja czasu zwraca się po pierwszym dłuższym przedziale w strefie 3–4.
- Miałeś kiedyś problem z kolanem (rzepka, więzadła, ITBS) — Holmes, start od 30°, schodzisz w dół o 1–2° na sesję obserwując ciało.
Niezależnie od metody — zaznacz markerem albo taśmą na sztycy ustawioną wysokość. Jak będziesz wyjmował sztycę do transportu auta, oszczędzisz sobie tygodnia szukania od zera. Powiem Wam tyle: to najtańszy upgrade roweru.
W drugiej części cyklu: ustawienie manetek, kierownicy i wybór długości mostka. Bo dobrze ustawione siodło to dopiero początek.


